Klonowanie konopi indyjskich


Na wstępie potrzebujemy wybrać tak zwane rośliny „Matki”, aby można było pobrać z nich klony.
Starajmy się dobrać odmiany stabilne i pożądane przez nas, nie róbmy tego na szybkiego.
Przecież nie chcemy mieć byle, jakich roślinek i przy tym tracić sporo cennego czasu.
Najlepiej wybierać na „Matkę” roślinę, która ma najwięcej wigoru, ładnie rośnie i szybko się rozwija.
Nie będę opisywał wszystkiego od początku, bo są tematy na Forum GLP, w których znajdziecie porady jak zrobić szczegółową selekcję.

Wybrane Rośliny Matki.













Jeśli już wybraliśmy naszą „Mamusię” ... zabieramy się za przygotowanie odpowiednich narzędzi i płynów.

Potrzebne będzie nam:

- Preparat do ukorzeniania sadzonek/klonów, ja wybrałem Clonex
- Medium, w którym będziemy umieszczać nasze małe klony, a w moim przypadku to kostki wełny mineralnej
- Pojemnik do namoczenia wyżej wymienionych kostek, oraz woda z odpowiednim pH, ja zastosowałem pH 6.0
- Alkohol 96% do dezynfekcji narzędzi
- Skalpel, lub bardzo ostre nożyczki
- Czysta ściereczka, lub papier kuchenny
- Pojemniczek na płyn do ukorzeniania ... chyba, że jest w komplecie z Preparatem
- Propagator, czyli pomieszczenie do ukorzeniania roślin, w którym łatwo utrzymać odpowiednie warunki klimatyczne
- Perlit, dodatkowo zastosowałem te białe „kuleczki”, ale oczywiście nie jest to wymagane
- Odpowiednie oświetlenie, aby małe roślinki mogły się rozwijać, w moim przypadku Lampa 4 x 54W T5 (barwa światła 6400k)

Materiały jakie nam potrzebne.















Mamy już wszystko co nam potrzeba więc zaczynamy działać ...

Pierwszą rzeczą jaką warto zrobić przeprosić na wstępie nasze potencjalne „Mamy” za wyrządzoną krzywdę :)
Miejmy nadzieję, że nie pogniewają się za bardzo, dalej będą nam służyć jak i dawać wspaniałe klony.

W pierwszej kolejności maczamy kostki wełny w wodzie z odpowiednim pH, w moim przypadku było to pH 6.0, ale szczerze mówiąc raczej wielkiego znaczenia to nie ma.
Można to zrobić 24h wcześniej, lecz takiej konieczności też nie widzę. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Kostki wełny namoczone wodą.





OK ... kostki ładnie zostały namoczone i mają już swoją wagę, niektórzy wyjmują kostki z pojemnika i pozwalają, aby nadmiar wody wyciekł. I tutaj właśnie pojawia się Perlit.
Zastosowałem go do lepszego utrzymania wilgotności, ale przy okazji spełnia też funkcję izolatora od podłoża i nadmiaru wody w „kuwecie” Propagatora.
Dodatkowo pozwala na swobodniejszy dopływ powietrza do korzonków i ogólnie wygląda to bardziej estetycznie.
Dlatego nie pozwalam nadmiarowi wody z kostek na ucieczkę, bo są umieszczane bezpośrednio na Perlicie, który pochłania ten nadmiar i utrzymuje lepszą wilgotność w pomieszczeniu.

Kostka wełny z gotowymi otworami napełnionymi Preparatem Ukorzeniającym.





Robimy odpowiednie otwory w kostkach o głębokości do 3cm i „napełniamy” je małą ilością Preparatu ukorzeniającego (bardziej to powinno przypominać smarowanie).
Mamy już podłoże przygotowane, więc czas zabrać się za pobranie pierwszego klonu z naszej „Matki”.
Zanim jednak to zrobimy, trzeba zdezynfekować Alkoholem nasze nożyczki, czy tam skalpel.
Tego chyba nie trzeba opisywać krok po kroku, bo każdy raczej wie, o co chodzi.
Po tym zabiegu możemy oddzielić od „Mamy” pierwszą gałązkę. Odrost obcinamy pod kątem 45 stopni, oczywiście nie trzeba tego mierzyć i robimy to na oko.
Osobiście pobrałem klony z dolnej części rośliny. Poniżej przykładowe Fotki ...







Obcięliśmy swoją pierwsza potencjalną małą roślinkę, a więc trzeba maleństwo przygotować do umieszczenia w medium.
Odcinamy z niej większe listki, odrosty, które nie będą potrzebne, a zostawiamy tylko niezbędną ilość do dalszego rozwoju.





Wcześniej przygotowany Preparat ukorzeniający mamy w pojemniczku, do którego wkładamy odcięty koniec naszej małej pociechy.
Konsystencja Preparatu jest żelowa i dzięki temu bardzo ładnie przylega do łodygi roślinki.
Pozostawiałem w tym żelu gałązkę na około 5 minut, szykując się do pobrania kolejnego odrostu.









Po tym czasie pierwszy klonik był gotowy do wsadzenie w kostkę i został umieszczony w Propagatorze na przyjemnym białym „puchu” z Perlitu.















Oświetlenie, które robi za Słoneczko w moim przypadku to Lampa Fluorescencyjna 4 x 54W T5 (6400k), ustawiona jest aby dzień trwał 18h, a noc 6 (czyli system 18/6).
Oczywiście można stosować oświetlenie o mniejszej mocy, lecz trzeba pamiętać o odpowiedniej barwie światła.
Musimy też pamiętać o utrzymaniu odpowiedniej wilgotności w granicach 90%-95% i temperaturze 23C-26C. Dzięki tym parametrom uzyskamy bardzo dobre wyniki w ukorzenianiu naszych małych roślinek.
Jeśli ktoś stosuje mniejsze oświetlenie może zainwestować i dokupić matę grzewczą lub Propagator wyposażony taką matę z termostatem.
Chyba, że pomieszczeni, w jakim trzymamy klony ma odpowiednią temperaturę, a dodatkowo lampy ją podnoszą, to nie musimy się bawić w wydawanie naszych ciężko zarobionych pieniążków.
Pamiętajmy też, o tym, że nasze małe klony przez jakiś czas będą oklapnięte, więc nie wpadajmy w panikę, bo to normalne zjawisko.

























Jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze i zgodnie z założonym planem wkładając w to serca i starania, za kilka dni nasze roślinki powinny puścić pierwsze korzonki.
Myślę, że optymalnie można wyglądać pierwszych korzonków już po upływie 5-7 dni.
Zdania na temat liczby przyjętych się i ukorzenionych klonów, są podzielone, ale jak uważam, że przy odrobinie szczęścia i włożonej pracy można uzyskać 99% skuteczności bez większych problemów.


Mimo to jaka metodę wybierzecie ...
Życzę wszystkim udanych prób stworzenia swojej własnej armii identycznych roślin, o pożądanych cechach. :)